Galeria Pod Chmurką / Open Air Gallery

wtorek, 10 września 2013

Opowieść o tym, jak zatrzymać lato i jeszcze o tym, że JESTEM!


Wiadomo! Wbić parawan na plaży nie jest łatwo. Porywisty wiatr i zbity piasek niweczą próby dwóch zakonnic, co przyjechały z dorastającą młodzieżą pooddychać jodem. Młodzież, być może pierwszy raz nad morzem, pobiegła dotykać fal. Zakonnice za nic nie mogą poradzić sobie z parawanem. 

A ja siedzę na desce, którą wyrzuciło morze. Służy mi za młotek i nie rozstaję się z nią przez cały turnus.
Postanawiam pomóc. Tłumaczę zakonnicom ideę parawanu. Na nic. Wbijam paliki jak chcą. Teraz w parawan łapią wiatr.

Od tej pory deseczkę nazywamy: "deseczką INRI".
Od tej pory wiem, że nie oddałabym zakonnicom swego potomka, bo te kobitki nic a nic o życiu nie wiedzą!

Deseczkę zabieramy do Krakowa. Od czasu do czasu służy mi jako tło do robienia zdjęć, bo słońce i woda morska, to najlepszy malarz dla drzewa.
Po roku zanoszę deseczkę INRI do stolarza. Stolarz po narysowanych śladach wycina domki.
Teraz mam takie dwa. Wiszą w kanciapie w kąciku roboczym. Wspominam tamto lato...

Tego roku Bałtyk był spokojny.

Trudno o deseczkę. Znalazłam za to drąg. Popękany, z zardzewiałym gwoździem. Ideał!
Stolarz po narysowanych śladach wyciął domki. Mam takie. Pachną morzem... przynajmniej dla mnie! Zatrzymałam lato...







Nazbierałam roślin i starym zwyczajem włożyłam między strony książki... 

"Traktat o łuskaniu fasoli" suszy rośliny jak należy!

nostalgicznie... ze starą gazetą...

Tasznik. 

Uwielbiam wizualnie! 

Dziadek nienawidził.
















Tego lata postanowiłam, że tasznik  trzeba utrwalić na filiżankach...
















Tego lata cieszyłam się jak głupia swoją kanciapą. Jak głupia... bo ja nie wiem, czy uda mi się przetrwać zimę....


















Zasiałam trawę, by zasłonić donicami odrapany parapet. Trawa urosła szybko. Macałam ją paluchami co rano i upalnymi popołudniami, kiedy jej  chłód był najprzyjemniejszy.

Przycinałam cztery razy. Potem nadeszły jeszcze większe upały i nie podlana przez dwa dni uschła...








W związku z tym, że doczekałam się printów, zrobiłam w kanciapie pierwszy remont;) Tak to latem bywa...



















Ostatnie promienie letniego słońca łapię w cudny łapacz snów od MOIMILI...















"Jak zatrzymać lato..." to tytuł tej ilustracji. 

Niech każdy zatrzymuje po swojemu...











































10 komentarzy:

  1. Ech cudne to Twoje wspomnienie lata ... cudne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zatrzymuję wspomnienie lata, słonej soli morskiej naszego Bałtyku, na ustach, wiatru, który porywa myśli, przeszywa sekrety na wylot, zrywa fasady i maski! Zatrzymuję promienie jesiennego słońca na potem, może nie stracą ciepła!
    Zatrzymuję też czar (nie) przypadkowych spotkań w sobotnie południa na krakowskim Kazimierzu
    <3!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sobotnie popołudnie mam nadzieję do powtórzenia... kiedyś tam..z znów będzie co wspominać;) uściski

      Usuń
    2. ZDECYDOWANIE : ) ciepłe myśli!!!

      Usuń
  3. ps. u nas rośliny się suszą w Kuchni Polskiej z 1985 roku : )

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię suszyć rośliny, wiele lat temu pofarbowałam tacie irysami na fioletowo ważną dla niego książkę ... a raczej księgę, musiał się z tym pogodzić do dziś są tam suszone kwiaty sprzed 20 lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jakież to piękne letnie wspomnienie ;)

      Usuń
  5. Czerwony lisek - stanowczo genialny! I pieknie dobrane kolory...

    mahadewi

    OdpowiedzUsuń