Galeria Pod Chmurką / Open Air Gallery

czwartek, 4 października 2012

Bajki o gołębiach

Nie przepadam za gołębiami.

Zamykam oczy. 
Stacja PKP w małej mieścinie. Ceglany zapuszczony budynek. Majowy żar z nieba Po raz kolejny przedłużyła się lekcja polskiego. Następny pociąg do oddalonej o 30 km podłódzkiej wsi, za 1,5 h. Kończę lekturę siedząc na zielonej ławce. W tle męczący mnie gołębi dźwięk.
Zamykam oczy mocniej. 
Jestem młodsza. Przyjechałam do tej samej mieściny. Wsiadam w autobus. Mama podaje mi pudrową, miętową pastylkę, żebym lepiej zniosła podróż gruchotem. Skwar. Na podwórku u dziadków nuda. Piszcząca huśtawka, stukot obcasów dziadka i gołębie.
Otwieram oczy.
Kraków. Pierwsze wynajęta samodzielnie kawalerka. Wiosna. Na balkonie gołąb z młodym. Znoszę gruchanie. Jeszcze zimno, nie otwieram szeroko okien. Czekam miłosiernie, aż młode nauczą się latać. Cieplej. Otwieram balkon. Niemiłosiernie śmierdzi. Nie wytrzymuję. Nie czekam, aż młode nauczy się latać. Wynoszę ptaka. Sprzątam kupy.

Wtorek.
Otwieram spontanicznie Chmurkę, na trzy godziny. Rysuję gołębie. Potem idę na kawę. Przy kawie olśnienie. Źle mi wydano rano resztę. Brakuje 5 dyszek. Analiza kto i kiedy. Wiem. Myślę - trudno. Ja nie zbiednieję, ona się nie wzbogaci. Nie odkręcę tego. Odpuszczam. Dopijam kawę. Idę do bankomatu. Pod bankomatem znajduję 5 dyszek. Wirtualny gołąb narobił mi na wirtualny kołnierz. w Krakowie mówi się, że to przynosi szczęście!

Szczęścia! Buziaki!

4 komentarze:

  1. jak miło...
    HAART

    OdpowiedzUsuń
  2. Otwieram oczy. Za moim oknem siedzi gołąb. Na pododze piórko, a w powietrzu zalotne gruchanie. Nie do mnie. Na szczęście... :-)

    OdpowiedzUsuń